Klub Kultury im. Heleny Modrzejewskiej
Helena Modjeska Art and Culture Club

 

 

Spotkanie z Januszem Kamińskim

13 grudnia 2008 

A Meeting with Janusz Kaminski

December 13, 2008

 

Film Janusza Kamińskiego „Hania” wprowadził nas w prawdziwie polski świąteczny nastrój. Projekcja filmu i spotkanie z reżyserem odbyły się w Laemmle Music Hall 3 w Beverly Hills. Ze względu na obecność anglojęzycznych gości, nasze spotkanie i rozmowę z reżyserem prowadziliśmy w języku angielskim. Obok zamieszczamy recenzję filmu autorstwa naszej koleżanki Jadwigi Inglis, a poniżej relację z rozmowy z reżyserem (już po polsku).

Janusz Kamiński: „Jestem wolnym artystą”

Po projekcji „Hani”, reżyser filmu podzielił się z nami swymi refleksjami na temat tego obrazu. Film „Hania” powstał w Polsce w 2007 roku. Reżyser wyznał, że po raz pierwszy przeczytał scenariusz tego filmu dziewięć lat wcześniej i już wówczas postanowił nakręcić ten film. Od lat pragnął zrealizować film w Polsce, z której wyjechał mając 22 lata. Zapytany o elementy autobiograficzne w filmie przyznał, że temat dojrzewającego mężczyzny oraz zmaganie pokoleniowe ojca z synem były mu bliskie. W filmie zobaczyliśmy kolorową, pięknie fotografowaną, świąteczną Warszawę. Janusz Kamiński pragnął pokazać w pozytywnym świetle Polskę, która dziś niczym się nie różni od innych krajów Europy. W Polsce, gdzie większość współczesnych filmów jest depresyjna i pokazuje szarą, smutną rzeczywistość, optymistyczne zakończenie „Hani” było zaskoczeniem i zostało odczytane przez część krytyków za manierę twórcy, który pracuje w Hollywood.

„Hania” była drugim po „Straconych duszach” reżyserowanym przez niego filmem. Mimo to, jak twierdził, podczas realizacji tego filmu czuł się niczym w roli debiutanta.

Reakcje widzów po naszej projekcji „Hani” były entuzjastyczne. Podkreślali oni nie tylko walory estetyczne filmu (reżyser był także autorem zdjęć), ale również zręczne prowadzenie aktorów oraz konsekwentnie opowiedzianą historię „Hani”.

Nasza rozmowa z reżyserem po filmie trwała ponad godzinę, podczas której poznaliśmy nie tylko drogę do kariery jednego z najlepszych operatorów w Hollywood, ale również mieliśmy okazję poznać z bliska prawdziwego artystę kina.

Kiedy jako młody człowiek wylądował w U.S.A., Janusz Kamiński postanowił zostać wiernym swej pasji i robić filmy. Był w swym zamierzeniu, jak we wszystkim co robi, bardzo konsekwentny. W Chicago studiował film w Columbia College, a po przyjeździe do Los Angeles uczęszczał do American Film Institute. Przełomowym momentem w jego karierze było spotkanie ze Stevenem Spielbergiem, który po obejrzeniu zdjęć Kamińskiego do telewizyjnego filmu Diane Keaton „Dziki kwiat”, zaproponował młodemu operatorowi najpierw współpracę przy telewizyjnym filmie „Klasa 1961” a następnie przy „Liście Schindlera”. Janusz Kamiński potrafił świetnie odczytać intencje reżysera i zarejestrował wspaniały czarno-biały obraz, który wiernie ukazywał Kraków i jego okolice podczas II wojny światowej. Film ten przyniósł mu ogromne uznanie i nagrodę Oscara za zdjęcia. W kolejnym filmie Spielberga „Szeregowiec Ryan”, Kamiński wykreował szalenie wiarygodny obraz inwazji aliantów [sprawdzone na polskich stronach, ze alianci sa z malej litery] w Normandii uzyskując efekt dokumentalnych niemal zdjęć. Zdjęcia do tego filmu były ponownie sukcesem polskiego operatora i zostały nagrodzone kolejną nagrodą Oscara. Mówiąc o pracy ze Spielbergiem, Kamiński podkreślał, że w każdym kolejnym filmie stara się zostawić własny unikalny odcisk na taśmie. Przyznał, że tempo pracy Spielberga bywa zawrotne. Reżyser rzadko powtarza ujęcia, co jest dodatkowym utrudnieniem dla operatora.

Janusz Kamiński zdradził się, że ciągle szuka nowych wyzwań, nowych rozwiązań oświetlenia scen, nowych ujęć. Czyta setki scenariuszy, robi notatki, często ucieka się do skomplikowanych rozwiązań technicznych aby osiągnąć zamierzony efekt wizualny. Każdy jego film poprzedza okres precyzyjnych i często mozolnych przygotowań i dokumentacji. Kino fascynuje go jako pewna forma narracji opowiadanej za pomocą kamery i światła.

Jednym z artybutów sukcesu Kamińskiego jest zespół jego współpracowników. Wśród nich są również Polacy. Wszyscy oni są wysokiej klasy fachowcami. Kamiński bardzo ich ceni. Pracują z nim od wielu lat i całkowicie ufa im w kolejnych wyzwaniach na planie. Efekty tej współpracy są często technicznie skomplikowane, ale również nowatorskie i zaskakujące. Podczas realizacji futurystcznego thrillera jego zespół wybudował olbrzymią konstrukcję w Burbank, która miała około 90 stóp wysokości i była wyższa od wszystkich budynków w mieście. Tam kręcona była scena pościgu powietrznego, który na ekranie wyglądał nadzwyczaj naturalnie.

Artysta przyznał, że wielkim wyzwaniem zawodowym był dla niego film Juliana Schnabla “Motyl i skafander”. Film ten opowiada prawdziwą historię francuskiego dziennikarza magazynu ‘Elle”, który został kompletnie sparaliżownay w wieku 43 lat. Przykuty do szpitalnego łóżka, bohater komunikuje się ze światem poruszając jedynie powieką oka. Kamiński starał się opowiedzieć tę historię z perspektywy pacjenta gdzie kamera jest jego okiem. Przystępując do pracy nad tym filmem szukał środków i sposobu na pokazanie procesu umierania. Na ekranie widzimy dokładnie to, co dzieje się w mózgu pacjenta. Po raz pierwszy w historii kina został zarejestrowany ten odkrywczy język opowiadania kamerą. Janusz Kamiński został uhonorowany za zdjęcia do “Motyla i skafandra” główną nagrodą na Festiwalu Operatorów Filmowych Camerimage w Łodzi w 2007 roku.

Kamiński jest dziś jednym z najbardziej znanych operatorów filmowych w Hollywood. Jest podziwiany przez rzesze kinomanów na całym świecie. Jest ceniony przez reżyserów, aktorów i współpracowników za rzetelność, profesjonalizm i nieustanne dążenie do doskonałości. Za tym wielkim sukcesem stoi skromny i nieustannie poszukujący artysta pasjonat.

Andrzej Maleski


Projekcja filmu oraz spotkanie z reżyserem zostały zorganizowane przy współpracy z Polish American Film Society w Los Angeles.
Looking at "Hania"
Janusz Kaminski’s Film in Los Angeles

By Jadwiga Inglis

The film "Hania," by Janusz Kaminski, is a real masterpiece. The story is about growing and maturing in the journey of life, between boy and a man, shown by Kaminski like a poem in a very symbolic and emotional way. Being both cinematographer and director of this film, as one in charge, gave Kaminski total freedom to explore his possibilities in the art of cinema; and he did. He directed our minds to what he wanted us to see. He kept us wondering all the time. He did not allow prediction of the story, which made the film much more interesting. The title, "Hania," of the film did not reveal anything. One must discover its mystery by seeing it in the motion picture. Kaminski stirred the emotions deep inside us. He made us more sensitive: he squeezed the tear from our eye. He painted a beautiful story with many lights, shades and colors, through his camera work, showing symbolically loneliness, fear of change, distance, forgiveness, coming to understanding, steps of further transformation, and finally rebirth. Kaminski, during the film, made us reflect and think on so many psychological levels and he challenged us in so many ways as he was completing painting his mysterious picture, beautiful to the end with every stroke of his camera brush. The story is poetic and universal; it could take place anywhere in the world if Kaminski did not add a few Polish accents to it. Kaminski chose to show the action in the city of Warsaw, particularly in the district Mokotow - Agrikola, a pretty area (where I spent lots of time this summer so was extra special for me), and he accented it with Polish Christmas traditions including the breaking of bread on Christmas Eve, which is a unique to Poland. Itself, it is a very symbolic expression of transformation in every path of life as we journey and then sit together once a year to share the moment together. But these elements (where the action took place and Christmas Eve) were not the lead or most important part of the plot, yet contributed to and fulfilled the story as a whole. The film is an excellent mix of realism and symbolic beauty, taking us at some point above as Kaminski browsed with the camera, telling in a very interesting way, the story without words. We went with him above our fears, above ground, above one family's windows, we visited others, we went above the whole city as one must do to fulfill his call sometimes, to be free and fly. Hania is a spectacular film with its mysterious title, of which I am choosing not to reveal one bit. You just must see the master work. Janusz Kaminski, thank you that you are. You are genius.

Jadwiga Inglis, International Correspondent from Los Angeles