Klub Kultury im. Heleny Modrzejewskiej
Helena Modjeska Art and Culture Club

 

„Taniec z Gwiazdami”
Spotkanie z Witoldem Czajkowskim i Rebeccą Graziano

1 listopada 2008

Nadzwyczajne wydarzenie w historii Klubu Heleny Modrzejewskiej miało miejsce 1 listopada 2008 roku w salonie zabytkowego domu poety-laureata Kalifornii Stevena McGroarty (obecnie Dom Kultury): Klub poszedł w tango!

Pomysłodawca wieczoru, Prezes Andrzej Maleski, zainspirowany został rozmową z Marcelą Bojanic, argentyńską żoną Jacka Roszkowskiego, którą zafascynowała odmienność polskich tang od argentyńskich. Z fascynacji powstał pomysł, a z pomysłu wydarzenie godne zapisania sadzą w kominie. Do współpracy Prezes zaprosił lokalne gwiazdy tańca, czyli Witolda Czajkowskiego, specjalistę od tanga w formie autentycznej, argentyńskiej oraz niżej podpisaną, specjalistkę od historii tanga w jego różnorodnych formach i odmianach, od tanga narodowego do ironicznego. (Jak każdy szanujący się teoretyk, nie znam tematu od strony praktycznej, czyli tanga tańczyć nie umiem!) Gości w stylowym saloniku McGroarty witała wspaniała czarno-czerwona dekoracja, zaprojektowana i wykonana przez Krysię Okuniewską – z różami, winem na stołach nakrytych czerwonymi obrusami, i „porzuconym” czerwonym i czarnym boa na środku pustej sali, pięknie podświetlonej ciepłym światłem reflektora.

Zanim zajęliśmy się rozwikłaniem tajemnic tanga i nauką podstawowych kroków, mieliśmy okazję dowiedzieć się wspaniałych nowin teatralnych z Polski, przywiezionych przez Joannę Klass, która zamieniła kalifornijskie słońce na chłody Wrocławia, stając na czele komitetu obchodów Roku Grotowskiego. Joanna podzieliła się z nami wiadomościami o imponującym programie Roku – oficjalnie uznanego przez UNESCO i rząd polski a zaczynającego się od sympozjum w styczniu 2009 roku, z kulminacją w wielkim festiwalu teatralnym w czerwcu tego że roku. Podczas festiwalu, czternastu najwybitniejszych reżyserów teatralnych przedstawi swoje dzieła inspirowane wizją Grotowskiego. Wywiady z gwiazdami teatru przeprowadzą inne gwiazdy światowej sławy, na przykład z Piną Bausch rozmawiać będzie Pedro Almadovar. Będzie to prawdziwe święto kultury. W Los Angeles będziemy mieli okazję zobaczyć echa tego święta. Festiwal UCLA Live będzie miał w programie nie jeden – jak co roku - ale aż dwa teatry eksperymentalne z Polski. Teatr Zar powróci z całą trylogią, której pierwszą część mieliśmy okazję oglądać w ubiegłym sezonie. Ponieważ tylko 6 teatrów z całego świata może przyjechać do UCLA, powinniśmy docenić zasługę Joanny w przejęciu 1/3 czasu na rzecz Polski! Szczegółowe kalendarium roku można znaleźć w internecie:
http://www.grotowski-institute.art.pl    

Po krótkim sprawozdaniu Krystyny Kuszty o polskich aktualnościach kulturalnych w Los Angeles powróciliśmy do tematu, czyli Tańca z Gwiazdami. Prelekcję o tangu zatytułowałam „Przeleć mnie, czyli krótka filmowa historia tanga w Argentynie, Polsce i nie tylko” i wypełniłam fragmentami 18 filmów wszechstronnie ukazujących mit tanga na świecie i w Polsce. W przygotowaniu materiałów pomagali mi trzej panowie: Witold Czajkowski i Andrzej Maleski sugerowali tytuły tanga do pokazu, natomiast Sławek Brzezinski zmontował fragmenty filmów i zainstalował w starym salonie przenośne kino.

TANGO W ARGENTYNIE I HOLLYWOOD – TANGO NARODOWE, TANGO EROTYCZNE

W pierwszej części zajęłam się historią tanga w Argentynie i na świecie, podkreślając jego dwa aspekty – jako taniec narodowy i erotyczny. Geneza tanga jest do dziś kontrowersyjna, bo wszyscy chcą się do niego przyznać. Można streścić te interpretacje w czterech formach:

Tango afrykańskie, przesycone ostrymi rytmami perkusji a rzekomo przywiezione do Argentyny przez niewolników z Kuby;

Tango marynarskie, z muzyką graną na bandoeonie, czyli prymitywnym akordeonie, który wymyślił w latach 1870-tych Heinrich Band z Niemiec a przywieźli do Argentyny niemieccy marynarze (w kapelach bandoeon zastąpił flet nadając tym samym muzyce do tanga nowe, bardziej agresywne brzmienie);

Tango burdelowe, grane przez wyżej wymienionych marynarzy w burdelach i tawernach argentyńskich miast, zwłaszcza w Buenos Aires, a charakteryzujące się układami tanecznymi samych panów, umilających sobie tańcem czas oczekiwania na partnerki, oraz

Tango ludowe, tańczone przez Argentyńczyków we wsiach, osadach i przedmieściach miast, na zabłoconych klepiskach, w domach, na parkietach sal balowych i wszędzie indziej - do dziś można je zobaczyć na ulicach Argentyny.



Preferencję dla tego ostatniego typu tanga oparłam na historiach usłyszanych od Marceli. Zwróciła mi uwagę na dwa charakterystyczne kroki tanga, pojawiające się w tańcu w stylizowanej formie aż do dzisiaj. Obydwa związane są z ludową genezą tanga tańczonego pod gołym niebem i – jak ładnie mówią krakowiacy – „na polu”. W pierwszym z kroków, partnerzy podnoszą nogi i otrząsają błoto z butów – błota na parkietach sal balowych już nie ma, ale krok pozostał. Drugi krok to przesuwanie nóg po podłodze, kreśląc figury i linie podczas gdy partnerzy patrzą sobie w oczy. Jest to pozostałość konkursów rysunkowych jakimi były tanga w swojej wersji na świeżym powietrzu. Po zakończeniu ludowych konkursów tanga, widzowie oceniali nie tylko jakość tańca, ale i piękno figur narysowanych w błocie przez ich nogi.

Jako ilustracja ludowego tanga posłużył fragment z filmu Carlosa Saury, „Tango” (1998), w którym tancerze ubrani w stroje ludowe tańczą pod gołym niebem do muzyki jednego z najsłynniejszych tang, „La Cumparsita”. Muzyka ta (1916) ukazuje międzynarodowy charakter tanga, bo jest aranżacją urugwajskiego marsza dokonaną przez Argentyńczyka Roberto Firso. Ta sama muzyka służy jako podkład do następnych dwóch tang filmowych, z 1921 i 2006 roku. We fragmencie „Tanga” zwróciłam także uwagę na strój tancerki – szeroka spódnica i bluzka przepasana w talii i botki zamiast niebosiężnych obcasów i obcisłej sukienki z rozcięciami.

Mit tanga erotycznego, tańca jako symbolu niekontrolowanej, nieograniczonej pasji pojawił się w kinie amerykańskim wraz z meteorycznym gwiazdorem, Rudolfem Valentino (1895-1926). Tragicznie zmarły gwiazdor kina po raz pierwszy zatańczył tango w swoim debiucie filmowym „Czterech jeźdźców Apokalipsy” (1921). Zgodnie z tradycją ludową, tańczył w tawernie wypełnionej hulakami i panienkami lekkich obyczajów. Niezgodnie z tradycją, partnerka… mdlała w jego ramionach zamiast skupiać się na wirtuozerii skomplikowanych kroków. Niezgodny z argentyńskimi realiami był także strój „gaucha” – skórzane spodnie do jazdy konnej, bicz za pasem – ale temu trudno się dziwić, w końcu Valentino był Włochem. Dzięki temu filmowi jednak stał się mitycznym, gorącym i niezwyciężonym latynoskim kochankiem i w następnej serii filmów, od „Syna Szejka” poczynając, partnerki jedna po drugiej mdlaly w jego ramionach, oszołomione intensywnością jego spojrzenia i pocałunków. Montaż filmowych całusów Valentino do muzyki tanga znalazłam w YouTube, źródle większości materiałów do prelekcji.
Związek tanga z erotyką stał się tematyką światowego kina, od Valentino do Marlona Brando w „Ostatnim tangu w Paryżu.” Ze względu na ograniczony czas jaki mieliśmy do dyspozycji, zamiast kolejnych gwiazd tanga pokazałam fragment występu zespołu Estampas Porteñas z Buenos Aires ze spektaklu „Tango Fire” (2006). Solowe pary i cały corps de ballet też w parach ukazał rozżarzone do białości tango ociekające erotyką i potem. Interesujące, że jeden z tancerzy przypominał Valentino a partnerka też mdlała w jego ramionach. Muzyka – znowu La Cumparsita - w szybszym tempie nabrała nowej ostrości i intensywności.

Filmowe przedstawienia tanga w latach 20. przyczyniły się bardzo do jego światowej popularności – tango argentyńskie stało się tangiem salonowym tańczonym wszędzie. W Argentynie tango przeszło ogromną ewolucję, skulminowaną w tangach stylu Tango Nuevo. Autor tej formy Astor Piazzolla (1921-1992) wprowadził tango do świata koncertów muzyki współczesnej – żeby przypomnieć tylko wspaniałe nagrania z Yo Yo Ma na wiolonczeli i Piazzolla na bandoeonie. Jego tanga grane także były do tańca i pojawiały się w filmie. „Lekcja tanga” (1997) wykorzystuje Libertango jako podkład muzyczny do oryginalnej choreografii tanga w wersji czworokąta. Jedna tancerka i czterech panów – myślę że takie tango bardziej by się spodobało naszym damom niż ich partnerom… Eksperymentalne układy taneczne obejmowały też tango w wykonaniu samych mężczyzn w czarno-białych parach w innym fragmencie filmowym z „Tanga”.

Jedna z ważnych argentyńskich odmian tanga jest styl Milonga, który ilustrowałam dwoma fragmentami tanga z Argentyny – z sali tanecznej i z ulicy Buenos Aires. Szybsze kroki, zwłaszcza panów, przywołują skojarzenia z tańcami na lodzie i wirtuozerią łyżwiarzy. Porównanie to podkreśla jeden z ważnych elementów klasycznego tanga argentyńskiego, jego posuwistość i ciągłość. Jest to charakterystyczna cecha, która odróżnia tango narodowe od stylizowanego tanga salonowego. Zmiany figur w tej stylizowanej formie tanga sugerowane są gwałtownymi zwrotami i ruchami głowy tancerzy, dobrze znane z pokazów tańców towarzyskich oraz z filmów.

Tango Milonga stanowiło łącznik do drugiej części mojej prelekcji, gdzie skupiłam się na znaczeniu i miejscu tanga w Polsce. Tytułem „…a to Polska właśnie” cytowanym z „Wesela” Wyspiańskiego (kto zna tekst, wie że chodzi o serce) zwróciłam uwagę na dominujący charakter tanga w muzyce polskiej. Jest to tango romantyczne, przesycone nostalgią i tęsknotą za miłością, za szczęściem. Druga bardzo ważna odmiana tanga w kulturze polskiej to tango ironiczne, tango-symbol (o nim będzie mowa później).

TANGO W POLSCE – TANGO ROMANTYCZNE, TANGO IRONICZNE

Tango w Polsce zjawiło się w latach tuż przed pierwszą wojną światową. Te wolniejsze i bardziej sentymentalne tanga nie są tak intensywne i dramatyczne jak argentyńskie. Często śpiewane są z „łezką w oku” – wypełnione smutkiem przemijania,czy tragicznej miłości. Nostalgia za przeszłością to główna tematyka tanga w wykonaniu Mieczysława Fogga, który z czarującego mistrza estrady przedwojennego kabaretu zamienił się w trakcie ogromnie długiej kariery powojennej w… czarującego mistrza estrady przedwojennego kabaretu, prosto z lamusa… Cała sala śpiewała z Mieczysławem Foggiem „Tango Milonga, tango mych marzeń i snów”, które z prawdziwym tangiem w stylu milonga miało wspólny tylko tytuł. Jest i wolniejsze i bardziej sentymentalne niż oryginał, lecz muzyka Jerzego Petersburskiego (1928) i słowa Andrzeja Własta przetrwały próbę czasu.
Petersburski skomponował także tango „Odrobinę szczęścia w miłości” (1932) do filmu „Co mój mąż robi w nocy”. Cieniutkim głosikiem Królewny Śnieżki zaśpiewała owo tango gwiazda polskiej estrady i opery (takie połączenia są już niemożliwe w dzisiejszych czasach), sopran Tola Mankiewiczówna. Grała w filmie rolę służącej, a śpiewała tango czyszcząc buty i marząc o swoim ukochanym. Poza rozbrajającą naiwnością panienki w białym kołnierzyku i białym fartuszku, tango w wersji Mankiewiczówny ukazuje typową manierę wokalną z lat 1930 – bardzo szybkie wibrato, ostry przenikliwy głos, koloratura jak w operze i akompaniament orkiestry symfonicznej.

Marzenia o ukochanym są trudniejsze dla kobiety o podwójnym życiu pełnym sekretów – z filmu „Szpieg w masce” (1933). Gwiazda kabaretu, filmu i estrady Hanka Ordonówna grała w tym filmie szansonistkę-wampa i śpiewała o znakach miłości w tangu z muzyką Henryka Warsa i słowami Juliana Tuwima: „Na pierwszy znak gdy serce drgnie, ledwo drgnie, a już się wie, że to ten, tylko ten…”. W niektórych źródłach jest ten utwór opisany jako „slowfox” – trudno jednak pominąć okazję obejrzenia słynnej Ordonki w akcji oraz w niesamowitej kreacji – obcisłej czarnej sukni, czarnych balowych rękawiczkach i białym kapelusiku przypominającym czepek pływacki z bukietem czarnych piór. Znamy Ordonkę jako wykonawczynię innych tang, a także najsłynniejszej piosenki przedwojennej, uznanej za największy przebój polski ostatnich 50 lat, „Miłość ci wszystko wybaczy”. Niezapomniana Ordonówna, wamp polskiego kina, śpiewała o miłości „do ostatka, do szału, do dna”, ale ukazała zupełnie inny wymiar swojej osobowości podczas wojny, wysiedlona do Uzbekistanu gdzie opiekowała się sierotami polskich wygnańców i zachorowała na gruźlicę. Zmarła w 1950 w Bejrucie.

Tango romantyczne, nostalgiczne śpiewała także słynna Pola Negri, która tańczyła tango na estradzie od 17 roku życia, natomiast zarejestrowała mistrzowską interpretację „Tango Notturno”, z niemieckiego filmu pod tym samym tytułem pod koniec kariery, w 1937 roku. W scenie tej Negri śpiewa z estrady – śpiewa bez ruchu, tylko mimiką i wyrazem oczu przekazując wewnętrzny dramat i intensywność uczuć dla swego ukochanego, który przychodzi jej słuchać ale, głęboko poruszony, zaraz ucieka. Niski, niesamowity, uwodzicielski głos Negri jest na przeciwnym biegunie stylistycznym od stylu „Królewny Śnieżki” (styl Ordonówny można określić jako „złoty środek” pomiędzy tymi biegunami ekspresji). Mimo niemieckiego tekstu, niezapomniana kreacja Poli Negri w „Tango Notturno” jest najlepszym przykładem romantycznego tanga w kulturze polskiej. Jest to tango nostalgii, tango niespełnionej, tragicznej milości.

Tango romantyczne przetrwało wojnę aby pojawić się w filmie Wojciecha Hasa „Pożegnania” (1958), gdzie przepiękne tango Lucjana Kaszyckiego “Pamiętasz była jesień” śpiewała Sława Przybylska grana przez inną, piękniejszą aktorkę. Głos Przybylskiej wypełnił muzykę Lucjana Kaszyckiego intensywnością tęsknoty za uczuciem, któremu na krótko mogli poddać się bohaterowie filmu, zamożny dziedzic i tancerka… Typowa tragiczna para z romansów, od „Halki” Moniuszki do „Trędowatej”, ukazała w filmie Hasa jeden z najważniejszych obszarów znaczeniowych tanga w kulturze polskiej.

W literaturze i filmie polskim tango stało się symbolem nie tylko tragedii miłosnych, ale w ogóle symbolem życia – jego siły, jego trwania, tańca pokoleń... Najsłynniejsze tanga należące do tej sfery znaczeniowej to drapieżna sztuka „Tango” Sławomira Mrożka (1965), jego pierwszy międzynarodowy przebój, grany przez teatry na całym świecie oraz film animowany „Tango” Zbigniewa Rybczyńskiego (1980) nagrodzony Oskarem. Tanga muzyczne nadal pojawiały się na estradach i weszły w świat muzyki „poważnej” gdy Zygmunt Krauze zorganizował koncert tanga na festiwalu Warszawska Jesień (1987), zamawiając krótkie, minutowe tanga od 22 kompozytorów z całego świata. Sam Krauze skomponował na tę okazję „Nightmare Tango” na klarnet, puzon, wiolonczelę i fortepian – skład jego Warsztatu Muzycznego, nietypowy ani w Argentynie ani w Polsce.

Polskie Tango Milonga, choć nieprawdziwa „milonga”, stało się popularne na świecie w wersji niemieckiej jako „Oh, Donna Clara”. Podobne przeróbki dostarczały repertuaru tancerzom w Polsce. Wiele przedwojennych polskich tang stanowiło wersję tang argentyńskich, na przykład „Nostalgias”. Wiele polskich tang cytowało Argentynę, Buenos Aires, Brazylię, Meksyk, czy egzotykę dalekiego świata w słowach i melodiach.

Cytaty „egzotyki” bliższej, bo żydowskiej możemy znaleźć w tangu „Rebeka” (1932), skomponowanym, jak większość tang i polskiej muzyki rozrywkowej przed wojną, przez kompozytora pochodzenia żydowskiego, tutaj - Zygmunta Białostockiego. Fascynacja tangiem jest fascynacją kultury odmiennej lecz bliskiej. Kultura żydowska znakomicie do tego toposu pasowała. W muzyce „Rebeki” zauważamy typowe żydowskie gesty melodyczne, jak chromatyka, i kontrast dużych i małych kroków melodycznych (po kwartach małe sekundy). Płynne tempo „rubato” podkreśla wykonanie tanga przez inną słynną gwiazdę przedwojennej estrady, Zofię Terne. Aż się serce kroi, gdy swoim słodkim głosikiem Terne intonuje otwarty wyraz miłosnej tęsknoty w słowach Andrzeja Własta: „O mój wymarzony, o mój wytęskniony nie wiesz o tym przecież ty…”. Ukochany żeni się z inną a Terne opłakuje swą nieszczęśliwą miłość.

Nie do poznania zmienia się „Rebeka” w wersji Ewy Demarczyk z koncertu w 1980 roku – od lawiny nerwowych słów do ludowego zaśpiewu, jest Rebeka mniej tangiem niż polką (też na 4/4!) czy czardaszem. Dopiero w refrenie poznajemy bohaterkę żydowskiego tanga, zagranego i zaśpiewanego z energią grupy klezmerów (muzyka klezmerska przesycona jest polkami i czardaszami, nietypowe tam tango). W ostatniej części piosenki talent interpretacyjny Demarczyk dochodzi do szczytu – gdy niesamowity smutek ostatecznego pożegnania staje się opłakiwaniem nie tylko ukochanego, ale całej kultury żydowskiej, systematycznie niszczonej przez Niemców a ostatecznie usuniętej przez komunistyczny rząd polski… Demarczyk, gwiazda Piwnicy pod Baranami, ubrana na czarno, z dramatycznym makijażem, opiewała utraconą przeszłość – tylko w kabaretach można było opłakiwać tragedie wojny, gdy w radiu czy telewizji królowała oficjalna socrealistyczna pozytywność i optymizm. Przypomnę tu “nawiedzone” interpretacje Demarczyk wierszy wojennych Baczyńskiego, czy słynne „Czarne anioły”. Wydaje się jednak, że jakiś czarny anioł czy jego mały kuzyn, chochlik, zaplątał się do Kalifornii, bo nie udało nam się odtworzyć właśnie jej wykonania tanga. Łączniki do wersji opublikowanej w YouTube sa poniżej.

Tęsknotę za jednym ukochanym zamieniła Demarczyk w żałobę po całej społeczności, przenosząc tango „Rebeka” w odległy obszar znaków narodowych, tragicznych. W muzyce popularnej królowały jednak związki tanga z romansami, zwłaszcza nieszczęśliwymi, nasyconymi bólem. Tęsknoty za miłością pojawiają się w tangu:

„Już nigdy nie usłyszę kochanych twych słów,
już nigdy do mych ust nie przytulę cię znów,
na zawsze pozostaną dni smutku i mąk…”

Jest to tango „Już nigdy” z muzyką Jerzego Petersburskiego i słowami Andrzeja Własta (1930), spopularyzowane po wojnie przez Sławę Przybylską. Nostalgia przemijania przenika również tango „Jesienne róże” śpiewane w 1932 roku przez Mieczysława Fogga:

„Jesienne róże, róże smutne herbaciane,
jesienne róże, są jak usta twe kochane…
jesienne róże szepcą cicho o rozstaniu,
jesienne róże mówią nam o pożegnaniu…
jesienne róże więdną już”

Ponieważ Eros i Thanatos, greccy bogowie miłości i śmierci to bliźniacy, mały krok trzeba zrobić, aby z bólu zawiedzionej miłości, smutku samotności, porzucenia, tęsknoty, znaleźć się w sferze śmierci samobójczej. Krok ten zrobiły wielbicielki Rudolfa Valentino, które popełniały samobójstwa w rocznicę jego śmierci. Czarne damy w woalkach do dziś nawiedzają jego grób w Hollywood (choć są to teraz panie podtrzymujące tradycję, nie jego ukochane sprzed lat). Hymnem samobójczej miłości i ostatecznego pożegnania stało się w Polsce i, szczególnie w Rosji, tango “To ostatnia niedziela” z muzyką Jerzego Petersburskiego i słowami Zenona Friedwalda (1935). Bardzo poważnie śpiewał to tango Mieczysław Fogg z Chórem Dana w latach trzydziestych. Rosjanie dopisali do niego aż trzy różne teksty. Bardzo wiele razy pojawiało się to tango w filmach, z których najbardziej znane są: „Spaleni słońcem” Nikity Michałkowa, „Syberiada” Andrieja Konczałowskiego, „Baza ludzi umarłych” oparta na opowiadaniu Marka Hłaski, “Trzy kolory – biały” Krzysztofa Kieślowskiego oraz “Lista Schindlera” Spielberga.

Odmienną, komediową wersję tanga “To ostatnia niedziela” zaprezentował Piotr Fronczewski w swojej reinkarnacji jako „Franek Kimono” – prawie recytując tekst w typowo polskiej formie tanga ironicznego. Podobny topos estetyczny odnaleźć można w wersji video dwuosobowej grupy rockowej Manamy PL (2007) – młodzieńcy śpiewają w czarnych okularach i przy butelce wódki. Tango z lamusa otrzymuje tutaj ostrą oprawę muzyczną z maszynową perkusją, syntezatorami i gitarami, staje się przebojem rocka. Pożegnanie z życiem porzuconego kochanka utopione w alkoholu przed samobójstwem nabiera tu zupełnie innego wyrazu:

„To ostatnia niedziela, dzisiaj się rozstaniemy,
dzisiaj się rozejdziemy na wieczny czas.
To ostatnia niedziela, więc nie żałuj jej dla mnie,
spojrzyj czule dziś na mnie ostatni raz”.

Tango ironiczne triumfuje w tytułowym tangu mojego wykładu „Przeleć mnie” z muzyką Huberta Wojciechowskiego. Autorem tekstu i neologizmu, który na stale wszedł do języka polskiego, był znany satyryk Jan Tadeusz Stanisławski, słynący z wykładów „mniemanologii stosowanej” w programie satyrycznym „60 Minut na Godzinę” w polskim radio. Tango ironiczne, w wykonaniu grupy wokalnej Alibabki, wyśmiewa się i z etosu tanga romantyczno-erotycznego, i z muzycznego socrealizmu, którego przykładem jest cytat z piosenki zespołu folklorystycznego Mazowsze „Hej przeleciał ptaszek”. Parodia obejmuje także gwiazdy przedwojennego filmu, zwłaszcza Polę Negri, której niski głos imitowany przez prawie-bas jednej z Alibabek śpiewającej kontraltem. Śpiew ów pobudził naszą klubową publiczność do ataku śmiechu.

Widzów mojej „Krótkiej historii tanga” na wesoło zachęcam do obejrzenia całości fragmentów muzycznych i filmowych w YouTube, informacje szczegółowe poniżej. Jest kilka studiów historii tanga w Polsce, z najważniejszym z nich o tangu w latach 1913-1939 napisanym przez Jerzego Płaczkiewicza.

POKAZ I LEKCJA TANGA

Część praktyczną programu o tangu poprowadził klubowy mistrz tanga Witold Czajkowski, który poprosił jedną z najlepszych tancerek tanga w Los Angeles, aby towarzyszyła mu w pokazie. Rebecca Graziano, absolwentka CSUN na wydziale biochemii, uczyła się tańca od dziecka, od wielu lat jeżdżąc do rodzinnej Argentyny na naukę klasycznego tanga. Wspaniała para pokazała nam przekrój tanga argentyńskiego jako improwizowanego tańca towarzyskiego. Witold i Rebeka zatańczyli cztery tanga, kończąc na szybkim tangu milonga (wersja argentyńska). Zwracali nam uwagę na prawidłowe pozycje tancerzy – ruch posuwisty, płynny po parkiecie, sztywny korpus i ręce, dużo skomplikowanych kroków i przeskoków, włącznie z krokami “otrząsania błota” i “rysowania figur na ziemi” wspomnianymi na początku. Niestety pokaz musiał być bardzo krótki, bo tancerka musiała zdążyć na zdjęcia do filmu, w którym obecnie gra tancerkę tanga. Życzymy jej wspaniałej kariery filmowej, bo zachwyciła klubową publiczność gracją gestów i ruchu. Myśle, że nasi panowie podziwiali też jej piękną figurę w obcisłej sukience i nogi w butach na niebotycznych obcasach, podkreślających każdy krok.

Na zakończenie, Witold i druga para tańcząca tango, Krystyna Durian ze swoim partnerem poświęcili dużo czasu i wysiłku, aby nauczyć obecnych kroków tanga. Naukę kontynuowano nieformalnie przez resztę wieczoru, gdy z dużej grupy zapaleńców, została pod koniec tylko reszta błogosławionych talentem tanga. Na parkiecie pojawił a się też Marcela Bojanic z Jackiem Roszkowskim, pokazując jak należy wykonywac skręty i przesuwać ciężar ciała a z nogi na nogę, co jest sekretem do wielu kroków tego trudnego tańca.

LISTA PRZYKŁADÓW:

“La Cumparsita” w filmie Tango
Rudolf Valentino w filmie “Czterech jeźdźców Apokalipsy
Valentino “Tango Kisses” montaż z YouTube
“ La Cumparsita” w wersji ze spektaklu “Fire Tango”
Astor Piazzolla, Libertango w filmie “The Tango Lesson”
Tango w stylu milonga Sebastian Misse y Andrea Reyero
Tango Milonga na ulicy Buenos Aires




W POLSCE:

“Tango Milonga”, śpiewa Mieczysław Fogg

“Tango Notturno” śpiewa Pola Negri
Tango hiszpańsko-żydowskie “ Nie Igraj Seniorito” gra orkiestra Golda
Tango “Jesienne Róże” śpiewa Tola Mankiewiczówna
Tango “Odrobinę Szczęścia w Miłości” śpiewa Tola Mankiewiczówna
Tango “Na Pierwszy Znak” z filmu “Szpieg w Masce” śpiewa Hanka Ordonówna
Tango “Umówiłem się z nią na dziewiątą” śpiewa Eugeniusz Bodo
Tango “Pamiętasz była jesień” z filmu Hasa “Pożegnania” śpiewa Sława Przybylska
Tango “Rebeka” wersja oryginalna śpiewa Zofia Terne
Tango “Rebeka” wersja kabaretowa Ewy Demarczyk
Tango “To Ostatnia Niedziela” śpiewa Mieczyslaw Fogg i chór Dana
Tango “To Ostatnia Niedziela” śpiewają “Manamy PL”
Tango “To Ostatnia Niedziela” wersja DJ, sampling
Tango “Przeleć mnie” śpiewają Alibabki