Klub Kultury im. Heleny Modrzejewskiej
Helena Modjeska Art and Culture Club
 

Spotkanie opłatkowe

10 grudnia 2006

Święta, święta i po świętach… Jedną z najmilszych, polskich i rodzinnych uroczystości w okresie świątecznym było Spotkanie Opłatkowe Klubu Heleny Modrzejewskiej, które odbyło się w niedzielę 10 grudnia 2006 roku. W gościnnym domu Doroty i Witka Olszewskich w Moorpark, członkowie Klubu mieli okazję podzielić się opłatkiem z przyjaciółmi, pośpiewać kolędy, popróbować świątecznych potraw z obficie zastawionego stołu, wysłuchać wiersza o życzeniach świąteczno-noworocznych, a nawet rozszerzyć swoją wiedzę o polskich tradycjach postu i świętowania związanych z Bożym Narodzeniem. W tygodniu przed spotkaniem, Moorpark było sceną bardzo niebezpiecznych pożarów – ogień doszedł aż do bliskiego sąsiedztwa domu Państwa Olszewskich, ale na szczęscie udało się uniknąć ewakuacji. Tym większy więc był powód do radości i świętowania w polskim gronie związanym wieloletnimi przyjaźniami. Goście zjawili się tłumnie, a przyjechali, jak zwykle, z bardzo daleka – ostatni dotarli na spotkanie w połowie wieczoru, po trzygodzinnym “maratonie” autostradowym z Orange County. Za taką wierność należy się wdzięczność – i ciepło rodzinnej atmosfery, w której każdy czuje się jak u siebie w domu. Serdecznie dziękujemy nowej Pani Prezes Klubu wraz z Małżonkiem za tak wspaniałe ugoszczenie tak wielkiej grupy miłośników polskiej kultury i polskich tradycji.

Ponieważ było nas tak dużo, po ulokowaniu się w rzędach krzeseł, nie udało się wieczoru opłatkowego rozpocząć od samego opłatka. Tradycyjne łamanie się opłatkiem z najlepszymi życzeniami bardzo Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i bardzo udanego, najszczęśliwszego Nowego Roku, odbyło się po części artystycznej a przed świąteczno-wigilijną wieczerzą, przygotowaną zbiorowo przez Klubowiczów, pod opieką Krysi Okuniewskiej. Zanim jednak mogliśmy zaspokoić swoje apetyty (niektórzy panowie już od wejścia zastanawiali się “a gdzie jest bigosik?”), Gospodyni przedstawiła nam ucztę innego rodzaju; ucztę artystyczną i muzyczną.

Już samo zaproszenie na bożonarodzeniowy wieczór wskazywało, że będziemy mieć okazję cieszyć się muzyką i poezją, cieszyć się Dzieckiem – nie tylko tym “maluśkim, maluśkim” z góralskiej kolędy – ale i nieco starszym. Największą atrakcją programu była inscenizacja wiersza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego “Trąbki świątecznej poczty”, recytowanego przez jedenastoletniego Jakuba Chyłę i samą Gospodynię, Dorotę Czajkę-Olszewską, w stosownych kostiumach. Młody Kuba (który jest uczniem Pani Doroty w Polskiej Szkole w Los Angeles) zaprezentował zebranym swoją pełną energii interpretację wesołego listonosza, radośnie wołającego w zimową przestrzeń “Poczta, poczta…!”. W mundurku ze złotymi guzami i stosownej czapce oraz niesamowicie kolorowym szaliku i rękawiczkach, młody listonosz rozrzucał listy z życzeniami, deklamując z wielkim zapałem i, trzeba przyznać, talentem aktorskim, długi wiersz przypominający obecnym, że czas na pisanie świątecznych kartek. Niektórzy i tak zabrali się do tego zadania już po świętach, ale liczy się dobra intencja, czyż nie?

W przedstawieniu wiersza “drugie skrzypce” grała Pani Prezes – w jednym ze swoich wcieleń nauczycielka Polskiej Szkoły. Przebrana w gruby sweter rodem z PRL-u, w urzędniczych zarękawkach i „wyrazistych” okularach pamiętających też same czasy, stała się Panienką z (pocztowego) Okienka, stemplującą listy dla listonosza, a później Królową Śniegu, posypującą młodego, wesołego listonosza garściami sztucznego, błyszczącego śniegu. Ów zabawny gest przypomniał emigranckiej publiczności dawne polskie zawieje i zaspy, z którymi musieliśmy kiedyś walczyć w drodze na Pasterkę. Dla nas, kalifornijczyków, zaśnieżone święta to tylko odległe wspomnienia. Bowiem, jak powiadomiło nas zaproszenie na Spotkanie Opłatkowe, “Groźnej syberyjskiej zimy, nie uświadczy się tu krzyny… Cóż, tu zima się nie zdarza. Za to słońce, palmy, plaża…”. No i, oczywiście, Hollywood… Nasz czarujący recytator, nagrodzony owacją Jakub Chyła, ma już wiele osiągnięć w dziedzinie “szołbiznesu” – wziął udział w nagraniu słuchowiska radiowego “Every Now and Then Theatre”, w czterech przedstawieniach The Conejo Players Theatre, oraz w Moorpark High Street Theater. Oprócz prezencji scenicznej i talentów recytatorskich, Kuba podzielił się z nami później swoimi talentami muzycznymi. Uprzyjemniał gościom wieczór grając wybór świątecznych melodii na elektronicznej klawiaturze (która w tak wielu domach zastępuje tradycyjny fortepian, czy pianino). Klawiatura ta posłużyła też pianistce, akompaniującej Klubowiczom, zaopatrzonym w śpiewniki, w grupowym śpiewaniu kolęd. Pani Ewa Telega ukończyła Akademię Muzyczną w Łodzi oraz otrzymała magisterium w University of California w Irvine. Jest obecnie pracownikiem naukowym California State University w Los Angeles, ponadto koncertuje w Polsce i USA oraz udziela prywatnych lekcji jako członek Music Teacher Association of California.

Lekcję dla członków Klubu przygotowała natomiast nasza wspaniała Gospodyni. Bardzo szybko przeistoczyła się z urzędniczki pocztowej w elegancką damę czarującą swych gości ciekawostkami historyczno-obyczajowymi z dawnej Polski. Opowiadanie o poście było jednak dość przerażające – kary za złamanie postu były niegdyś bardzo surowe, fizyczne, włącznie z wybijaniem zębów. (Ponieważ niedawno spadłwszy ze schodów sama sobie mało zębów nie wybiłam, odczułam wyobrażenie tej kary bardzo osobiście). Na szczęście dla nas, stare zwyczaje pokutne odeszły w przeszłość, a pozostały bardzo żywe zwyczaje świątecznych posiłków. W tej dziedzinie, nie można mieć Klubowi Kultury Modrzejewskiej nic do zarzucenia, od wigilijnych ryb, grzybów, barszczu, śledzi i makowców, po bożonarodzeniowe bigosy, pierogi i torty – stół świąteczny był zastawiony obficie. Bufet obejmował też potrawy bardziej kalifornijskie – wędzone łososie oraz krewetki w kilku wariantach, włącznie z oryginalną formą różowej galaretki! W ogrodzie domu można było się napić wina, kawy, żubrówki, a nawet staropolskiego miodu… Moje świąteczne sprawozdanie zakończę więc parafrazą słów wieszcza Adama Mickiewicza: “I ja tam z gośćmi byłam, miód i wino piłam, a com widziała i słyszala w księdze zapisałam”.

Dziękując Gospodarzom składam im oraz wszystkim obecnym i nieobecnym członkom Klubu najserdeczniejsze życzenia „Do siego Roku!”.


Maja Trochimczyk