Klub Kultury im. Heleny Modrzejewskiej
Helena Modjeska Art and Culture Club

 

Spotkanie z Wroclawskim Teatrem Lalek

12 listopada 2006

Pierwsze kontakty ze sztuką sięgają najczęściej czasów dawno minionego dzieciństwa, czasów na długo przed erą wideo, DVD, popcornu i klimatyzowanych pomieszczeń kinowych z ergonomicznymi fotelami. Nierozłącznie związane są ze wspomnieniem odświętnych ubranek, batoników kupowanych w przerwie oraz z niekłamaną pasją z jaką młodociani widzowie odbierali spektakle lalkowe w najprzeróżniejszych zakątkach Polski. Gość Klubu Modrzejewskiej, znakomity Wrocławski Teatr Lalek stał się przewodnikiem po tym „raju utraconym”, a na spotkaniu w arkana sztuki lalkarskiej wraz z całym zespołem wprowadzali nas pan dyrektor Aleksander Maksymiak, aktor, scenograf i reżyser, pani Jolanta Góralczyk, aktorka, a jednocześnie profesor i dziekan Wydziału Lalkarskiego Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu oraz pani Anna Hejno, kierownik Biura Promocji i Marketingu.

Całkiem niedawno minęła okrągła rocznica działalności teatru. 60 lat temu, a dokładnie 18 października 1946 roku odbył się pierwszy spektakl lalkowy w powojennym Wrocławiu. Nasi goście opowiedzieli co się w ciągu tego ponad półwiecza na deskach wrocławskiego teatru wydarzyło.

Ranga artystyczna Państwowego Teatru Lalkowego „Chochlik” zaczęła rosnąć od objęcia go przez Stanisława Stapfa w przełomowych dla Teatru latach 60-tych. Dzięki energii i zabiegom Stapfa Teatr zaczął wkrótce dysponować profesjonalnym zespołem aktorskim i zmienił nazwę na Wrocławski Teatr Lalek. Utworzono trzy sceny: przedszkolną, dużą (dla dzieci w wieku szkolnym) oraz małą (dla młodzieży i dorosłych). Stapf zorganizował też Studium Aktorskie Teatrów Lalkowych, a wkrótce Wydział Lalkarski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu, który do dzisiaj działa jako wydział zamiejscowy PWST im. Ludwika Solskiego w Krakowie.

Wrocławski Teatr Lalek zajmuje ważne miejsce we współczesnym lalkarstwie europejskim, co potwierdzają liczne nagrody i wyróżnienia. W ciągu ostatnich 30-tu lat Teatr odbył ponad 50 tournées, wystąpił w Niemczech, Jugosławii, Finlandii, Francji, Szwecji, Szwajcarii, Austrii, we Włoszech i na Węgrzech. Uczestniczył w prestiżowych festiwalach w Japonii i obu Amerykach. Jego spektakle oparte są na najlepszych tekstach dramatycznych, a do współpracy zapraszani są najwybitniejsi reżyserzy, scenografowie i muzycy. Teatr eksperymentuje, przekracza granice dotychczas ustalone w tradycji teatru lalkowego, sięga do różnych kultur i epok, stosuje najróżniejsze techniki wizualizacji, między innymi często łączy plan lalkowy z żywym planem aktorskim.

Uczestnicy spotkania wiedzieć chcieli między innymi jakim sposobem martwa ze swej natury lalka na scenie nagle ożywa. Na jej „żywość” i dynamiczność, tłumaczyli artyści, wpływa wiele czynników: wykonanie, scenografia, ruch oraz oświetlenie, dzięki któremu na twarzy lalki można odmalować najróżniejsze emocje. Istnieją różne techniki poruszania lalką: tradycyjne kukiełki umocowane są na patykach, marionetki poruszane są za pomocą nitek, a pacynki nakładane są na dłoń. Lalkarstwo to cała odrębna i bogata dziedzina sztuki, o czym przekonaliśmy się wertując karty „Dla jednego gestu”, pięknego albumu wydanego z okazji 60-lecia teatru, a który przez artystów został Klubowi wręczony w prezencie.

W dni poprzedzające spotkanie klubowe mieliśmy okazję dzięki staraniom Joanny Klass i Arden2 obejrzeć w prestiżowym Redcat w Disney Hall spektakl „Ostatnia ucieczka” w wykonaniu artystów z Wrocławskiego Teatru Lalek. Spektakl wcześniej został entuzjastycznie przyjęty przez publiczność XL Festiwalu Przeglądu Teatru Małych Form w Szczecinie (którego niżej podpisana jeszcze w „czasach polskich” była stałym bywalcem), a sam dyrektor Aleksander Maksymiak otrzymał nagrodę Towarzystwa Przyjaciół Szczecina za kształt teatralny przedstawienia. Zainteresowanie „Ostatnią ucieczką” w Los Angeles było tak duże, że gospodarze całego przedsięwzięcia zmuszeni byli do zorganizowania dodatkowego czwartego pokazu dla tych, dla których biletów zabrakło.

„Ostatnia ucieczka” stanowi doskonalą syntezę różnych sztuk: lalkarskiej, aktorskiej, muzycznej i plastycznej. Odniosłam wrażenie, że tekst w przedstawieniu „Ostatnia ucieczka” jest tylko pretekstem do stworzenia tak złożonego obrazu, jest jednym z jego równoprawnych elementów. Już Szajna stworzył teatr, w którym wszystkie elementy są równorzędne, a aktorzy pełnią rolę niemalże marionetek. Jest to teatr podporządkowany własnej wizji świata, w tym wypadku wizji Schulza i twórców przedstawienia. Nie mająca równych sobie, oniryczna proza Schulza została przełożona na język obrazu, a słowo pełni w spektaklu jedynie rolę przewodnika po świecie wspomnień. Lalki, a zwłaszcza postać dróżnika, mają charakter symboliczny. Kolejarz, który przypomina z postury Kostuchę, podobnie jak ona wyznacza granice ludzkiego bytowania, a dróżnicza lampka umieszczona na długim jak kosa trzonku, zapala bądź gasi istnienia ludzkie, a może też wyznacza swym chybotliwym światełkiem ich kierunek. Symboliczne znaczenie mają również poszczególne sceny, do których stworzenia posłużyły szczątki wspomnień i wrażeń, kilka zaledwie rekwizytów oraz powtarzające się jak refren gesty i frazy muzyczne. Bo być może nasza pamięć jest jak winylowa płyta, uparcie powracająca do zdarzeń dawno minionych, „zacinająca” się na jednych fragmentach życia, inne nieposłusznie „przeskakująca”.

Spotkanie odbyło się 12 listopada 2006 roku, a gościny Klubowi Modrzejewskiej udzielili tym razem Joanna Klass i jej Galeria Arden2, obchodząca w tym roku 10-lecie swojej chlubnej działalności. Były więc kwiaty i gratulacje, dyplomy oraz zapewnienia o wzajemnym poparciu i współpracy. Z niecierpliwością czekamy na kolejne spektakle, które przybliżają polska sztukę teatralną nie tylko rodakom mieszkającym w Kalifornii, ale również, a może przede wszystkim przybliżają ją publiczności amerykańskiej coraz liczniej na polskie przedstawienia przybywającej.


O czym donosi,

Dorota Czajka-Olszewska