Klub Kultury im. Heleny Modrzejewskiej
Helena Modjeska Art and Culture Club

 

Spotkanie z Aktorem Emilianem Kamińskim

1 grudnia 2001

Spotkanie odbylo sie w pieknym nowym domu panstwa Okuniewskich. Dom wymarzony na stala siedzibe klubu, zeby tylko nie ta cena - $2.5 miliona. Nie tracmy jednak nadziei, moze znajdziemy sponsora, moze ktoras z czlonkin klubu znajdzie bogatego i rozrzutnego meza.

Pan Emilian Kaminski jest aktorem Teatru Narodowego w Warszawie. W klubie zaprezentowal nam spektakl pod tytulem W obronie Jaskiniowca. Sztuka oparta jest luzno na watkach z ksiazki Johna Graya Men are from Mars,Women are from Venus. Jednym slowem sztuka traktuje o sprawach damskomeskich, czyli jest nie dla dzieci. Spotkanie zgodnie z zapowiedziami bylo zabawne i pikantne. Okazuje sie, ze wbrew politycznie poprawnym pogladom gloszonym w naszym kraju, roznice miedzy kobietami i mezczyznami istnieja i maja sie dobrze.
Pan Emilian staral sie rzeczy przedstawic obiektywnie wcielajac sie w postac kobiety, aby za chwile wrocic do postaci Jaskiniowca; to znaczy staral sie zbalansowac punkty widzenia obu zwalczajacych sie stron. Z powodu jednak widocznej przynaleznosci aktora do stada Jaskiniowcow obraz nie byl zupelnie obiektywny. Wydaje mi sie, ze wieksza wyrozumialosc wykazywal pan Emilian dla braci jaskiniowych niz dla ich partnerek.
Spektakl wymagal od wykonawcy niezwklej pamieci i wytrzymalosci fizycznej. Pan Emilian obie te cechy posiada, chociaz pod koniec dwugodzinnego spektaklu ochrypl. Spektakl w pewnych momentach wymagal interakcji aktora z widownia. Pan Emilian zrecznie unikal polapek zwulgaryzowania tematu, o co bylo bardzo latwo. Dodatkowym walorem spektaklu dla wielu z nas byla realizacja, ze my mezczyzni mamy podobne problemy w naszych relacjach z paniami i przez zrozumienie tego faktu mozemy czuc sie teraz mniej osamotnieni. Czy panie tez tak to odebraly? Trudno mi powiedziec. Dla czlonkow wytrwalych, to znaczy dla tych ktorzy nie opuszczaja imprez klubowych przed pianiem kura pan Emilian wraz z malzonka Justyna zaspiewali kilka romansow przy wlasnym akompaniamencie gitarowym. Po wystepie sprzedawana byla tasma z nagraniami romansow (wiekszosc tekstow Wertynskiego). Tasme przesluchalem, uczucia mam mieszane, dla mnie te piosenki brzmialyby lepiej w oryginale.

Tomasz Kachelski
cache/wst.opf.4111599.xml