Klub Kultury im. Heleny Modrzejewskiej
Helena Modjeska Art and Culture Club

 

Spotkanie z Leszkiem Dlugoszem

3 listopada 2001

W sobote 3 listopada kolejne spotkanie klubowe odbylo sie u niezawodnych Zosi i Witolda Czajkowskich. Gosciem Klubu byl Leszek Dlugosz, spiewajacy poeta, kompozytor, aktor, autor programow telewizyjnych i sluchowisk radiowych. Wydal kilkanascie tomikow poezji, z ktorych najnowszy nosi tytul Piwnica idzie do gory. Leszek Dlugosz byl, jak wiadomo, jednym z filarow kabaretu Piwnicy pod Baranami. Piwnica to magiczne slowo , przywolujace z pamieci wspomnienia okresu polskich lat szescdziesiatych i siedemdziesiatych, kiedy podskorne wrzenie intelektualne znalazlo ujscie wtekstach poezji recytowanej i spiewanej. Piwnica byla tworem bardzo elitarnym, co zreszta natychmiast spowodowalo tworzenie legendy. Czesc czlonkow klubu pamieta Leszka Dlugosza z wystepow na zywo. Dla nich wieczor byl okazja przywolania z pamieci nastroju kabaretu, zapachu swiec piwnicznych i spacerow przez Planty noca. Inni zas, byc moze wiekszosc, mieli okazje wyobrazic sobie atmosfere Piwnicy i przywolac wspomnienia z tamtych czasow. Bowiem program zaprezentowany przez naszego goscia byl w nastroju refleksyjny, troche nostalgiczny. Spinala go klamra jesieni. Jesieni - bowiem nie mamy juz "tych dwudziestu lat", ale tez jeszcze nie zimy, "bo jeszcze w sercu kipi". Nastroj wspomagala tez i nietypowa dla Kaliforni aura tego wieczoru, rzeczywiscie jakby jesienno - polska. Program spotkania byl bardzo trafnie ulozony. Wiekszosc zaprezentowanych utworow to spiewana poezja, ale z oryginalnym, pieknym podkladem muzycznym. Dlugoszj est wytrawnym pianista i kompozytorem; sam tworzy muzyke do swoich utworow. Moze dlatego tez koncert byl bardzo spojny, wartki, i w rezultacie bardzo ciekawy. Artysta spiewa rowniez utwory innych poetow, ktore wzbogaca komponowana przez siebie muzyka. A muzyka jest chyba nawet blizsza Dlugoszowi niz poezja, czego dowodzi utwor Dziekuje Ci, Muzyko. Nasz gosc zarecytowal rowniez kilka pieknych wlasnych wierszy Moze za malo mamy wspotkan z poezja. Nie ta klasyczna, mickiewiczowska-norwidowska, ktorej powinno sie sluchac z nalezna czcia, ale ta bardziej rezonujaca - o kwiecistej zwiewnej sukience, co w koncu idzie na szmatki, o milosci, ktoraj uz tak nas nie obchodzi, albo o starych ludziach, ktorzy "siedza w starym parku i czytaja stare gazety". Wieczor z Leszkiem Dlugoszem byl bardzo potrzebny i odebrany zostal doskonale. Artyste przedstawil krotko, ale za to bardzo pieknie, Andrzej Lowkis. Jadzia i Andrzej Lowkisowie goscili artyste podczas jego pobytu w Los Angeles i zorganizowali jego przyjazd. Dziekujemy im za ten nastrojowy wieczor.

Sekretarz Klubu
cache/wst.opf.4111623.xml