Klub Kultury im. Heleny Modrzejewskiej
Helena Modjeska Art and Culture Club

 

Wieczór Muzyki Kameralnej

12 września 1999

Niedziele 12 wrzesnia dlugo beda pamietac czlonkowie i goscie naszego Klubu. Wprawdzie Jacek Rozga przyzwyczail nas juz do wysokiej klasy wieczorow muzycznych, ktore dla Klubu organizuje, ale tym razem swietna forma wykonawcow zbiegla sie ze szczegolna gotowoscia emocjonalna sluchaczy, dajac im niepowtarzalne przezycia. W pieknej rezydencji Krysi i Bolka Wydzgow muzyka Szuberta byla u siebie, brzmiala naturalnie i swobodnie. Huber Pralicz, znakomity skrzypek rodem z Polski, wystapil w Klubie po raz pierwszy i z miejsca podbil sluchaczy. Na fortepianie towarzyszyl mu Jacek Rozga, ktorego podziwialismy juz wielokrotnie. Sluchajac ich gry trudno bylo uwierzyc, ze ci dwaj artysci wystepuja razem po raz pierwszy. Po krotkiej przerwie-druga czesc wieczoru. Tym razem fortepian Jacka Rozgi wspieral wiolonczele Marka Szpakiewicza. Duet ten slyszelismy juz kilkakrotnie, ale za kazdym razem na nowo odkrywamy i podziwiamy ich talent i wrazliwosc muzyczna, a takze chyba uczymy sie coraz lepiej odbierac ich sztuke i dzielic emocje, jakie niesie ich muzyka. Entuzjastyczne przyjecie koncertu zmusilo naszych artystow do szeregu bisow. Brawom nie bylo konca.

Wieczor ten byl znaczacy z innego jeszcze powodu. Zegnalismy nim ustepujacego Konsula Generalnego Rzeczypospolitej w Los Angeles z malzonka, panstwa Macieja i Renate Krychow, a raczej pare wyprobowanych przyjaciol, ktorzy przez cztery lata sluzyli klubowi zyczliwa rada i pomoca, a dla wielu z nas stali sie bliskimi ludzmi.

Podziekowala im za te zyczliwosc Jola Zych, prezes Klubu, wreczajac kwiaty i dyplomy Honorowych Czlonkow Klubu. Jola Tensor zadedykowala naszym drogim gosciom ich ulubiona piesn Mamma. A potem byly jeszcze toasty i dlugie serdeczne rozmowy.

/tekst: Andrzej Lowkis